Posts filed under ‘studniówka’

Na 2007 rok z szerokiej perspektywy

Z końcem 2006 roku już wiedziałem, że nie będzie to rok zwyczajny, w końcu tylko raz w życiu jest się w klasie maturalnej. I tak pomimo sporego natłoku nauki w ferie zimowe wraz z grupą znajomych mi przyjaciół (Alą i Łukaszem) podjęliśmy się realizacji pierwszego z ambitniejszych projektów filmu dokumentalnego „Kartoteka marzeń” i kto by pomyślał, że te o to wydarzenie przyczyni się do wyboru przeze mnie dalszej drogi edukacji, o której kierunku jeszcze w styczniu nie myślałem. Jak właściwie doszło do realizacji tego jakże śmiałego jak na nasz wiek projektu? Nie ukrywam, że pomysł przyszedł mi o 1:00 w nocy. Zmęczony dniem poprzednim doszedłem do wniosku, że trzeba zrobić coś ambitnego i tak za piętnaście druga miałem już skompletowaną za pomocą sms ów ekipę do filmu. W ciągu dwóch tygodni film był już gotowy, kilka projekcji i powrót do nauki.

Marzec – kwiecień to miesiące bardzo zaangażowanej nauki, aczkolwiek nie przesadzajmy, że do północy siedziałem nad książkami, raczej nie po prostu nie miałem zbytnio na to czasu. Wiadomo studniówka , przygotowania, liczne spotkania, no i jak, że osławiony szalet klub z całą jego wspaniałością i kiczowatością.

Przy okazji studniówki i szaletu pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Przede wszystkim jako, że bloga tego czytają wymienić chciał bym osoby, które w tym czasie były dla mnie ważne i bardzo ważne. Po pierwsze Kamila, po druge Paulina(Mysza), a po trzecie ty Natalio. Dużo się działo nie ukrywam i dużo z tego miało wpływ na dalsze moje decyzje.

Maturę miałem zamiar zdać z wosu i geografi rozszerzoną, a z resztą jakoś to będzie. Dlatego też na te dwa przedmioty postawiłem. Geografia wiadomo wademekum Operonu najlepsze to kupiłem i nie ukrywam, najlepsze było za co wydawnictwu po zdanej maturze z geografii podziękowałem. Co do Wosu tu sprawa wyglądała dość niebezpiecznie. PiS objął rządy, minister się zmienił, matura się zmieniła, ogólnie zmieniło się wszystko i nic nie wskazywało, ze ku lepszemu. I tu przyszedł z pomocą prof. Rosati o którym zaraz więcej wspomnę przy okazji miesiąca maj. Ów profesor otwierając na SGH Akademię Europejską przyczynił się, że większa część młodzieży jednak maturę z Wosu rozszerzonego zdała. Akademia była jak każdy widział trochę bałaganu, a i wykładowcy różni, ale bądź, co bądź matura zdana z wosu też z całkiem niezłym wynikiem.

Przyszedł miesiąc maj z całą okazałością, z kwiatkami, z zieloną trawą i motylkami, zrobiło się ciepło, a do matury dni nas dzieliły nie liczne. Stresu, co nie miara, więc by go ułaskawić państwo Ja, Ala i Łukasz wyruszyli na podbój Europy i zamiast studiować dzielnie geograficzne regułki, meandry analizować, studiowali, ale prawo europejskie w Brukseli. Był to wyjazd niebywale udany, wręcz bym powiedział bardzo udany. Ludzi można było spotkać i ze studentami porozmawiać. Tak i nie ukrywam, że poznaliśmy tam dwie osoby. Jedną w drodze do Brukseli, a drugą w drodze z Brukseli. Kamil z Nysy i Agata z Radości(tzn, chyba z Brazyli, ale dokładnie nie wiem). Kamil to postać bardzo ciekawa, o poglądach i wiedzy politycznej, która zagina niejednego polityka i dyplomatę. Osobiście widze go w polityce, ale los pokaże. Agateó lubię nawet bardzo, pomimo swoich wielu wad to bardzo anielska osobowość, a i P. Coelho, czyta wiedz głupia być nie może. Po powrocie była matura, dużo stresy, zwłaszcza na Angielskim ustnym, bo do Polskiego przygotowany byłem, co nie miara. Rezultat końcowy 100% polak ustny z tematu „tytuły prasowe jako przykład manipulacji językowej omów zjawisko na przykładzie prasy codziennej” a angielski trochę mniej, ale też całkiem dobrze. A po maturach była dłuuuga przerwa i sporo się działo, ale co dokładnie to nie pamiętam, na pewno z tydzień odpoczywałem. Jakiś film robiłem, ale to chyba tez przed maturą „Dlaczego Wołomin”.

Wyniki były raczej normalne, takie, jakich się spodziewałem. Maturę ZDAŁEM i to całkiem dobrze. Geografie rozszerzona nawet na 70%. W tym czasie na pewno pomogła mi pewna osoba, która może aż tak świadoma tego nie jest, ale wspierała mnie jako tako podczas matur i za co jej z całego serca teraz dziękuje.

Tu znowu ukłon w stronę kochanej Kamilki. Co ja bym bez ciebie dziewczyno zrobił może tego, aż tak nie odczułaś, ale pomogłaś mi wtedy bardzo.

Tak wracajmy do sedna, i wtedy to właśnie już po maturze zaświtała w głowie myśl o szkole filmowej. Pierwszy krok to wiadomo Łódzka Filmówka, ale co by nie ukrywać dostanie się do niej graniczy z cudem, a i rodzina do Łodzi za bardzo wysłać mnie nie chciała, więc było drugie podejście AfiT.

Do Akademii Filmu i Telewizji trafiłem również przypadkiem w Internecie myśl w google wystukałem i znalazłem, do dnia dzisiejszego z wyboru zadowolony jestem znacznie. Przyszły wakacje tu też było sporo roboty, strony www, grafiki, loga, projekty, filmy wszystko raczej umowa o dzieło, ale przyszedł pomysł. Wszyscy pracują na stałe, więc może by zakręcić się koło pracy bardziej pewnej. DTC marketing się kłania. Cóż praca jak praca, nawet na blogu o niej trochę wspominałem, nauczyć się można przede wszystkim rozmawiać z ludźmi, a i podstaw Nlp trochę zasmakować. Więc zaryzykowałem. Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna, potem duga i chyba trzecia, widać zależy im na pracownikach, ale nie do końca tak jest pomyślałem. To pewna technika zaświtała myśl. Z menadżerem trochę porozmawiałem, chłop może i dobry, ale technik Nlp to chyba na pamięć się wyuczył i wszystko takie sztuczne i standardowe, więc pomyślałem, książkę sobie kupię, a nie w DTC marketing będę pracował, żeby Nlp się nauczyć. I tak też zrobiłem.

Przyszła jesień, czas sporo długie wieczory i długo, długo nic, więc za książki się wziąłem, a że czasu miałem, co nie miara to i książek w tym roku przeczytałem chyba z wszystkich dotychczasowych lat najwięcej. Od Coveya po Kijosakiego i Pilcha, proza, poezja, podręczniki, była tego niezła liczba. Wrzesień to w tym miesiącu odbyła się TUBA 01 pierwszy panel dyskusyjny o tym jak robi się reklame. Ludzi całkiem sporo, a i wykładowcy całkiem ciekawi, jedni lepsi drudzy gorsi, ogólnie TUBA wyszła nieźle, wiedzy można było nieźle zaczerpnąć, więc z tego wydarzenia też zadowolony jestem, że wziąć w nim udział mogłem. Październik na ten miesiąc czekałem już prawie pół roku, w końcu się doczekałem. Akademia Filmu i Telewizji powitała projekcją kilku filmów, potem były warsztaty, wykłady i kilka całkiem ciekawych projektów. Ogólnie ze szkoły zadowolony jestem, nauka jakoś tam idzie i dowiedzieć sporo się można, więc uczę się na tej Pradze Warszawskiej, a za rok zobaczymy z jakim skutkiem.

O dalszych sprawach nie sposób już pisać, bo wydarzyły się niedawno, więc też niedługo o nich myślałem, a z tej perspektywy jak wiadomo pisać bardzo trudno. Więc już za rok o ostatnich dniach 2007 roku napisze.

Reklamy

Grudzień 30, 2007 at 4:55 pm Dodaj komentarz


Profil użytkownika Paweł Konrad Kocik

Archiwum

Strony

Statystyki

  • 86,140 odsłon

Najpopularniejsze wpisy

Top Clicks

  • Brak