Na 2007 rok z szerokiej perspektywy

grudzień 30, 2007

Z końcem 2006 roku już wiedziałem, że nie będzie to rok zwyczajny, w końcu tylko raz w życiu jest się w klasie maturalnej. I tak pomimo sporego natłoku nauki w ferie zimowe wraz z grupą znajomych mi przyjaciół (Alą i Łukaszem) podjęliśmy się realizacji pierwszego z ambitniejszych projektów filmu dokumentalnego „Kartoteka marzeń” i kto by pomyślał, że te o to wydarzenie przyczyni się do wyboru przeze mnie dalszej drogi edukacji, o której kierunku jeszcze w styczniu nie myślałem. Jak właściwie doszło do realizacji tego jakże śmiałego jak na nasz wiek projektu? Nie ukrywam, że pomysł przyszedł mi o 1:00 w nocy. Zmęczony dniem poprzednim doszedłem do wniosku, że trzeba zrobić coś ambitnego i tak za piętnaście druga miałem już skompletowaną za pomocą sms ów ekipę do filmu. W ciągu dwóch tygodni film był już gotowy, kilka projekcji i powrót do nauki.

Marzec – kwiecień to miesiące bardzo zaangażowanej nauki, aczkolwiek nie przesadzajmy, że do północy siedziałem nad książkami, raczej nie po prostu nie miałem zbytnio na to czasu. Wiadomo studniówka , przygotowania, liczne spotkania, no i jak, że osławiony szalet klub z całą jego wspaniałością i kiczowatością.

Przy okazji studniówki i szaletu pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Przede wszystkim jako, że bloga tego czytają wymienić chciał bym osoby, które w tym czasie były dla mnie ważne i bardzo ważne. Po pierwsze Kamila, po druge Paulina(Mysza), a po trzecie ty Natalio. Dużo się działo nie ukrywam i dużo z tego miało wpływ na dalsze moje decyzje.

Maturę miałem zamiar zdać z wosu i geografi rozszerzoną, a z resztą jakoś to będzie. Dlatego też na te dwa przedmioty postawiłem. Geografia wiadomo wademekum Operonu najlepsze to kupiłem i nie ukrywam, najlepsze było za co wydawnictwu po zdanej maturze z geografii podziękowałem. Co do Wosu tu sprawa wyglądała dość niebezpiecznie. PiS objął rządy, minister się zmienił, matura się zmieniła, ogólnie zmieniło się wszystko i nic nie wskazywało, ze ku lepszemu. I tu przyszedł z pomocą prof. Rosati o którym zaraz więcej wspomnę przy okazji miesiąca maj. Ów profesor otwierając na SGH Akademię Europejską przyczynił się, że większa część młodzieży jednak maturę z Wosu rozszerzonego zdała. Akademia była jak każdy widział trochę bałaganu, a i wykładowcy różni, ale bądź, co bądź matura zdana z wosu też z całkiem niezłym wynikiem.

Przyszedł miesiąc maj z całą okazałością, z kwiatkami, z zieloną trawą i motylkami, zrobiło się ciepło, a do matury dni nas dzieliły nie liczne. Stresu, co nie miara, więc by go ułaskawić państwo Ja, Ala i Łukasz wyruszyli na podbój Europy i zamiast studiować dzielnie geograficzne regułki, meandry analizować, studiowali, ale prawo europejskie w Brukseli. Był to wyjazd niebywale udany, wręcz bym powiedział bardzo udany. Ludzi można było spotkać i ze studentami porozmawiać. Tak i nie ukrywam, że poznaliśmy tam dwie osoby. Jedną w drodze do Brukseli, a drugą w drodze z Brukseli. Kamil z Nysy i Agata z Radości(tzn, chyba z Brazyli, ale dokładnie nie wiem). Kamil to postać bardzo ciekawa, o poglądach i wiedzy politycznej, która zagina niejednego polityka i dyplomatę. Osobiście widze go w polityce, ale los pokaże. Agateó lubię nawet bardzo, pomimo swoich wielu wad to bardzo anielska osobowość, a i P. Coelho, czyta wiedz głupia być nie może. Po powrocie była matura, dużo stresy, zwłaszcza na Angielskim ustnym, bo do Polskiego przygotowany byłem, co nie miara. Rezultat końcowy 100% polak ustny z tematu „tytuły prasowe jako przykład manipulacji językowej omów zjawisko na przykładzie prasy codziennej” a angielski trochę mniej, ale też całkiem dobrze. A po maturach była dłuuuga przerwa i sporo się działo, ale co dokładnie to nie pamiętam, na pewno z tydzień odpoczywałem. Jakiś film robiłem, ale to chyba tez przed maturą „Dlaczego Wołomin”.

Wyniki były raczej normalne, takie, jakich się spodziewałem. Maturę ZDAŁEM i to całkiem dobrze. Geografie rozszerzona nawet na 70%. W tym czasie na pewno pomogła mi pewna osoba, która może aż tak świadoma tego nie jest, ale wspierała mnie jako tako podczas matur i za co jej z całego serca teraz dziękuje.

Tu znowu ukłon w stronę kochanej Kamilki. Co ja bym bez ciebie dziewczyno zrobił może tego, aż tak nie odczułaś, ale pomogłaś mi wtedy bardzo.

Tak wracajmy do sedna, i wtedy to właśnie już po maturze zaświtała w głowie myśl o szkole filmowej. Pierwszy krok to wiadomo Łódzka Filmówka, ale co by nie ukrywać dostanie się do niej graniczy z cudem, a i rodzina do Łodzi za bardzo wysłać mnie nie chciała, więc było drugie podejście AfiT.

Do Akademii Filmu i Telewizji trafiłem również przypadkiem w Internecie myśl w google wystukałem i znalazłem, do dnia dzisiejszego z wyboru zadowolony jestem znacznie. Przyszły wakacje tu też było sporo roboty, strony www, grafiki, loga, projekty, filmy wszystko raczej umowa o dzieło, ale przyszedł pomysł. Wszyscy pracują na stałe, więc może by zakręcić się koło pracy bardziej pewnej. DTC marketing się kłania. Cóż praca jak praca, nawet na blogu o niej trochę wspominałem, nauczyć się można przede wszystkim rozmawiać z ludźmi, a i podstaw Nlp trochę zasmakować. Więc zaryzykowałem. Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna, potem duga i chyba trzecia, widać zależy im na pracownikach, ale nie do końca tak jest pomyślałem. To pewna technika zaświtała myśl. Z menadżerem trochę porozmawiałem, chłop może i dobry, ale technik Nlp to chyba na pamięć się wyuczył i wszystko takie sztuczne i standardowe, więc pomyślałem, książkę sobie kupię, a nie w DTC marketing będę pracował, żeby Nlp się nauczyć. I tak też zrobiłem.

Przyszła jesień, czas sporo długie wieczory i długo, długo nic, więc za książki się wziąłem, a że czasu miałem, co nie miara to i książek w tym roku przeczytałem chyba z wszystkich dotychczasowych lat najwięcej. Od Coveya po Kijosakiego i Pilcha, proza, poezja, podręczniki, była tego niezła liczba. Wrzesień to w tym miesiącu odbyła się TUBA 01 pierwszy panel dyskusyjny o tym jak robi się reklame. Ludzi całkiem sporo, a i wykładowcy całkiem ciekawi, jedni lepsi drudzy gorsi, ogólnie TUBA wyszła nieźle, wiedzy można było nieźle zaczerpnąć, więc z tego wydarzenia też zadowolony jestem, że wziąć w nim udział mogłem. Październik na ten miesiąc czekałem już prawie pół roku, w końcu się doczekałem. Akademia Filmu i Telewizji powitała projekcją kilku filmów, potem były warsztaty, wykłady i kilka całkiem ciekawych projektów. Ogólnie ze szkoły zadowolony jestem, nauka jakoś tam idzie i dowiedzieć sporo się można, więc uczę się na tej Pradze Warszawskiej, a za rok zobaczymy z jakim skutkiem.

O dalszych sprawach nie sposób już pisać, bo wydarzyły się niedawno, więc też niedługo o nich myślałem, a z tej perspektywy jak wiadomo pisać bardzo trudno. Więc już za rok o ostatnich dniach 2007 roku napisze.

Entry Filed under: Czas, Kartoteka Marzeń, News, Proza, Reklama, Rozwój osobisty, afit, studniówka, szkoła. Tagi: , , , , .

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Profil użytkownika Paweł Konrad Kocik

Archiwa

Strony

Statystyki

Tagi

afit Czas Film Fotografia Gadżety Grafika Harcerstwo Kartoteka Marzeń lost Manipulacja Matura Muzyka News poezja Proza Reklama Rozwój osobisty School Strony www studniówka szkoła Uncategorized Video VJ Zdrowie

Najpopularniejsze wpisy

Top Clicks

RSS I/nfo z Wołomina